Pierwsze oznaki korekty w USA

11 października ubiegłego roku – to wtedy amerykański indeks S&P500 po raz ostatni zanotował przecenę większą niż 1% w ciągu sesji. Aż 110 dni trzeba było czekać na kolejną tego typu przecenę. Jedna z najlepszych w historii serii dobiegła wczoraj końca, a indeks S&P500 tracił 1,24%.

Jeszcze gorzej wypadły spółki zgrupowane w indeksie Russell2000, które traciły ponad 2,70%, notując najgorszą sesję od 9 września. Bezpośrednią przyczyną korekty na Wall Street są obawy o realizację planów Donalda Trumpa. Wiele wskazuje na to, że reforma służby zdrowia, która wkrótce ma zostać poddana pod głosowanie w Kongresie, może nie uzyskać wystarczającego poparcia. To z kolei może wpłynąć na opóźnienie kluczowej dla Wall Street reformy systemu podatkowego. Obiecane obniżki stawek podatkowych dla amerykańskich firm korzystnie wpływały na wyceny spółek giełdowych, ale na razie wiele wskazuje na to, że reforma zostanie wprowadzona dopiero w 2018 roku.

Reformy są jednak tylko punktem zapalnym, a głównym problemem amerykańskich indeksów pozostaje ich przewartościowanie. To, że tamtejsze akcje są obecnie drogie nie jest dla nikogo tajemnicą. Przyznają to również menadżerowie funduszy ankietowani przez Bank of America. Niemal co trzeci zarządzający funduszami w USA twierdzi, że amerykańskie akcje są przewartościowane. To największy odsetek w historii tego badania. Co ciekawe, ci sami zarządzający nadal kupują akcje, ślepo podążając za trendem.

Wczorajsze spadki nie są w perspektywie ostatnich wzrostów niczym nadzwyczajnym. To dopiero pierwsza oznaka tego, że na rynek może wrócić pewna normalność. Nawet w mocnym trendzie wzrostowym korekty są naturalne i potrzebne. Większa przecena może sprawić, że na rynku pojawią się okazje inwestycyjne, których ostatnio nieco brakowało.

valueŹródło: Bloomberg

Leave a Reply

Your email address will not be published.